Niezwykle cenioną postacią wśród mieszkańców naszego miasta była pani Lucyna Stawarz (z domu Szymańska), która przez ponad 35 lat pracowała jako pielęgniarka w gabinecie zabiegowym w Zespole Opieki Zdrowotnej Przychodni Rejonowej w Bieczu. Zawsze najważniejszy był dla niej pacjent. Niezależnie od dnia tygodnia, samopoczucia, czy pogody starała się pomóc innym. Nie wahała się ani chwili, gdy ktoś był w potrzebie. Nawet przebywając już na emeryturze odwiedzała chorych w ich domach wykonując m.in. zastrzyki. W maju przypada ósma rocznica jej śmierci – zmarła w wieku 90 lat.

Lucyna Szymańska urodziła się 3 maja 1923 roku w Bieczu. Była córką Józefa Szymańskiego i Heleny z domu Wzorek. Miała dwóch braci: Romana i  Jana. Jej mama była również znaną w naszym mieście pielęgniarką i położną, pracującą w bieckiej „porodówce”. Pani Lucyna lata szkolne i trudne wojenne czasy spędziła w Bieczu. Już jako 16-latka była odważna i pomocna. Wraz z innymi dziewczętami dostarczała prowiant żołnierzom, którzy we wrześniu 1939 roku ostrzeliwali z armaty nacierające wojska niemieckie. Po II wojnie światowej, podtrzymując tradycje rodzinne ukończyła szkołę pielęgniarską w Przemyślu. Zawarła związek małżeński z Janem Szurlejem, z którym doczekała się córki Niny (Janina) oraz synów Tadeusza i Stanisława. Przez pewien okres czasu mieszkała w Zabrzu i Krośnie, gdzie zajmowała się wychowywaniem dzieci, a także dorywczo pracowała jako pielęgniarka.

Po powrocie do Biecza, 20 listopada 1949 roku podjęła  pracę w Zespole Opieki Zdrowotnej Przychodni Rejonowej jako pielęgniarka w gabinecie zabiegowym. Spędziła w tym miejscu kilka dekad – aż do 31 stycznia 1985 roku. Przez długie lata pracowała u boku doktora Mariana Panowskiego, który pełnił funkcję kierownika Ośrodka Zdrowia i przybył do naszego miasta w 1961 roku. Wielu bieczan do dziś z sentymentem pamięta panią Lucię, która niestrudzenie pomagała pacjentom będąc stuprocentowo oddaną swojej pracy. Zawód pielęgniarki był dla niej przede wszystkim misją i służbą innym. Dawała zastrzyki, stawiała bańki, mierzyła ciśnienie i wykonywała różne zabiegi pielęgnacyjno-lecznicze. Odwiedzała w Bieczu i najbliższej okolicy niejeden dom, niosąc pomoc chorym. Była kobietą o niezwykłej urodzie, bardzo sympatyczną, energiczną, zawsze pogodną, uśmiechniętą, uczynną i lubianą przez wszystkich.

Z drugim mężem Jerzym Stawarzem, który był dentystą miała dwóch synów: Romana i Leszka. Doczekała się ponadto sześciu wnuków i trzech wnuczek oraz dwóch prawnuczek i jednego prawnuka. Opiekowała się też matką w podeszłym wieku, która mieszkała z nią do końca swojego życia. Los nie szczędził jej ciężkich chwil, przeżyć i zmartwień. Musiała pogodzić się ze śmiercią wielu bliskich osób, m.in. córki, syna, synowej, a nawet wnuka. Po stracie synowej z wielką miłością, troską i oddaniem zajmowała się wnuczką i wnukiem.

W wolnym czasie śpiewała w chórze w Parafii Bożego Ciała w Bieczu. Na początku lat 90–tych wraz z grupą parafian pod przewodnictwem księdza Franciszka Cieśli wyjechała na pielgrzymkę do Włoch. Spełniła swoje marzenie biorąc udział w spotkaniu z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Jednym z jej hobby były namiętne robótki na drutach, m.in. wykonywała piękne swetry, szaliki i czapki.

Lucyna Stawarz zmarła 25 maja 2013 roku w szpitalu w Gorlicach w wieku 90 lat, zaledwie trzy tygodnie po jubileuszowych urodzinach. Pochowana została na cmentarzu komunalnym w Bieczu.

G.A.

Zdjęcia z archiwum rodzinnego P. Małgorzaty Szurlej-Krok

Skip to content