7 sierpnia mija 20. rocznica śmierci Tadeusza Drozda – bieczanina, członka Związku Harcerstwa Polskiego, odznaczonego Złotym Krzyżem Zasługi za działalność w spółdzielczości, cenionego społecznika, jednego ze współzałożycieli i aktywnego działacza Klubu Seniora w Bieczu, którego był przez wiele lat „pierwszym skrzypkiem”.

Tadeusz Mścisław Drozd urodził się 17 lipca 1912 roku w Jaśle. Był piątym dzieckiem Sebastiana Drozda – profesora gimnazjalnego oraz założyciela i dyrektora Składnicy Kółek Rolniczych w Jaśle i Cecylii z domu Schenker, córki administratora dworków szlacheckich. Miał trzech braci (Aleksandra, Stanisława i Zbigniewa) oraz dwie siostry (Czesławę i Wandę). Po wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, gdy front dotarł w okolice Jasła, mieszkańcy musieli się ewakuować. Rodzina z 2-letnim Tadziem i czwórką starszych dzieci wyemigrowała pociągiem towarowym do Grazu (Austro–Węgry). Tam miała zamiar przeczekać zawieruchę wojenną. Sebastian Drozd założył w Grazu polskie gimnazjum i zaangażował rodaków do pracy w szkole. Do Jasła powrócili w 1915 roku i zastali zburzony dom. Zamieszkali u znajomych, a ojciec zajął się jego odbudową. W kolejnych latach Tadeusz uczęszczał do męskiej siedmioklasowej szkoły powszechnej, a następnie do Państwowego Gimnazjum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Jaśle, gdzie zdał maturę w 1931 roku. Podczas uroczystości rodzinnych często grywał na skrzypcach wraz z bratem, a akompaniowała im siostra na pianinie.

Rozpoczął studia architektury we Lwowie. Udzielał się również w tamtejszym harcerstwie jako drużynowy. Po pierwszym roku zrezygnował jednak z kontynuowania nauki i powrócił do Jasła. Ukończył różnego rodzaju kursy księgowości i podjął pracę biurową w Komunalnej Kasie Oszczędności w Jaśle. Wciąż należał do Związku Harcerstwa Polskiego. Organizował wyjazdy i uczestniczył w wielu obozach harcerskich na terenie Polski i Czechosłowacji. Wkrótce powołany został do służby wojskowej, którą odbył we Lwowie i awansował do stopnia kaprala – dowódcy drużyny ciężkich karabinów maszynowych. Po powrocie z wojska kontynuował pracę zawodową. 

Podczas jednego z harcerskich obozów poznał bieczankę Ludwikę Wójcikiewicz, córkę Józefa Wójcikiewicza i Wiktorii z domu Serwońskiej. Jej ojciec był znanym bieckim kupcem handlującym z Wiedniem żywym inwentarzem. Ludwika i Tadeusz pobrali się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, 10 kwietnia 1939 roku w Bieczu. Najpierw mieszkali w Jaśle w domu rodzinnym Drozdów, ale okupacja niemiecka i wysiedlenie miasta (15 września 1944 roku) spowodowało zmianę miejsca zamieszkania. Z 4–letnim synkiem Januszem wyjechali trójkołowym samochodem z podręcznym bagażem do teściów do Biecza. Bojąc się o życie dziecka na czas przejścia frontu przez nasze miasto udali się do Binarowej. Po II wojnie światowej dom w Jaśle był bardzo zniszczony i nie nadawał się do zamieszkania. Postanowili wrócić do domu rodzinnego Ludwiki i zamieszkali tu na stałe. Wkrótce doczekali się  syna Ludomira i później córki Marii Gabrieli. Ludwika Wójcikiewicz była nauczycielką, m.in. matematyki, fizyki i prac ręcznych w Szkole Zawodowej w Bieczu oraz w Szkole Podstawowej w Skołyszynie.  

Biecz stał się dla Tadeusza Drozda azylem do końca życia. Związały go z nim miłość, wojna i kultura. Początkowo był gościem w naszym mieście z powodu nieustannych delegacji. Pracował w spółdzielczości jako lustrator Gminnych Spółdzielni. Wyjeżdżał z domu najczęściej pociągiem przed 5-tą rano w poniedziałek, a wracał w sobotę wieczorem. Był rewidentem wojewódzkim Centrali Rolniczej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”. Jeździł po dawnym województwie rzeszowskim, kontrolując finanse spółdzielcze i weryfikując roczne bilanse. Na krótszych trasach korzystał natomiast ze swojego motoru marki WSK. Brał urlop w okresie żniw i wykopków, aby pomóc rodzinie w pracach polowych. Sporo czasu zajmowały mu pracochłonne sprawozdania dla Wojewódzkiego Związku Spółdzielczego. Za wzorową pracę i działalność społeczną dla spółdzielni odznaczony został Złotym Krzyżem Zasługi. W późniejszym okresie był także członkiem Rady Nadzorczej Banku w Bieczu.

W 1945 roku przeżył ciężki wypadek samochodowy wracając ze szkolenia z Rzeszowa autem ciężarowym wraz z kilkunastoma rewidentami. Przesiadł się miejscami z jednym z kolegów, bo przeszkadzały mu spaliny. Samochód wpadł do rowu – ów kolega zginął, a kilku innych zostało rannych i zmarło później w szpitalu. Tadeusz wyszedł w zasadzie bez szwanku, ale zakrwawiony wrócił do Biecza wieczorem, gdyż pomagał przy opatrywaniu poszkodowanych. Długo odczuwał traumę powypadkową.

Od 1976 roku Tadeusz Drozd był „pierwszym skrzypkiem” Klubu Seniora przy Rejonowym Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Bieczu. Działał w nim od początku jego istnienia, był jednym z jego współzałożycieli. Prowadził z wielkim zaangażowaniem kapelę ludową, specjalizującą się w folklorze Podkarpacia i chór wielogłosowy. Na działalność kulturalno-rozrywkową Klubu Seniora składały się również solówki, duety, kwartet i kabaret. Tworzył skecze, teatrzyki, opracowywał i przygotowywał szereg programów muzycznych, które uczestnicy Klubu Seniora prezentowali z okazji różnych świąt i uroczystości w Bieczu i nie tylko. Były to np. lokalne przeglądy działalności kulturalnej – „Bieckie Babie Lato”, festyny, akademie, a także występy w Domach Pomocy Społecznej, domach emerytów oraz zaprzyjaźnionych z Klubem Seniora stowarzyszeniach kombatanckich i Klubem Seniora w Jaśle. Pełnił rolę konferansjera, wykazując się dużym poczuciem humoru, ale przede wszystkim pięknie przygrywał na skrzypcach. Zajmował się również organizacją wycieczek dla członków Rejonowego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Był przykładem społecznika, który pracował cicho i bez rozgłosu. Wspierał kolegów i koleżanki swoją radą i doświadczeniem, nie oczekując za to wdzięczności. Drzwi jego domu otwarte były dla wszystkich. W 1996 roku Tadeusz Drozd został wyróżniony nagrodą Wojewody Krośnieńskiego w dziedzinie kultury.

Był wzorowym i kochającym mężem, ojcem, dziadkiem i pradziadkiem. Doczekał się także trojga wnuków oraz siedmiorga prawnuków. Bieczanie pamiętają go jako człowieka oddanego ludziom, niezwykle skromnego, o wysokiej kulturze osobistej, powszechnie lubianego, przyjaznego, życzliwego i bezkonfliktowego oraz duszę towarzystwa. Kochał grę na skrzypcach, malarstwo, teatr. Malował głównie pejzaże Biecza akwarelą i farbami olejnymi. Lubił grać w brydża z żoną i córką oraz przyjaciółmi (nigdy na pieniądze). Pasjonował się jazdą na motorze, jednak to rower był jego nieodłącznym towarzyszem nawet w późnym wieku. Harcerskie zasady przyświecały całemu jego życiu. Nie palił papierosów i nie spożywał alkoholu (z wyjątkiem lampki domowego wina podczas uroczystości rodzinnych). W wolnym czasie piekł różne ciasta. Był człowiekiem religijnym – z własnej woli i wewnętrznej potrzeby. Mimo upływu lat imponował wigorem, poczuciem humoru i młodzieńczą żywotnością.

Tadeusz i Ludwika Drozdowie przeżyli wspólnie ponad 60 lat, do jej śmierci 18 września 1999 roku. Tadeusz Drozd zmarł 7 sierpnia 2001 roku w Jaśle w otoczeniu najbliższych w wieku 89 lat w wyniku ciężkiej choroby. Pożegnano go dwa dni później w kościele pw. Bożego Ciała w Bieczu. Wzruszającym momentem uroczystości była pieśń „Ave Maria”, którą w przeszłości Tadeusz Drozd grał wielokrotnie na ślubach bliskich mu osób, wykonana pięknie na skrzypcach przez Pana Andrzeja Przybycienia w hołdzie zmarłemu. Został pochowany na cmentarzu komunalnym w Bieczu, a lokalna prasa odnotowała jego śmierć jako towarzyską stratę.

G.A.

Zdjęcia i materiały z archiwum rodziny Drozdów

Zdjęcia dotyczące Klubu Seniora w Bieczu dzięki uprzejmości

p. Hildy Augustowskiej

Źródła: „Terra Biecensis” –  lipiec 1998

„Terra Biecensis” – nr 3/2001

 

Skip to content