16 lipca minęła 32. rocznica śmierci prof. dr hab. Romana Kalety – bieczanina, profesora Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu, wybitnego historyka literatury polskiej i badacza kultury oświeceniowej, autora wielu poczytnych książek, pierwszego abiturienta w historii liceum w Bieczu, miłośnika naszego miasta i pasjonata jego przeszłości.

Roman Kaleta urodził się 9 lutego 1924 roku w Bieczu. Był drugim z kolei dzieckiem Franciszka Kalety i Anny z domu Róż, pochodzącej ze Święcan. Miał czterech braci (Jana, Stefana, Bronisława i Jacka) oraz siostrę Irenę. Czwórka rodzeństwa w przeciągu pięciu lat ukończyła bieckie liceum, co jest wydarzeniem bez precedensu. W przyszłości wszyscy zamieszkali we Wrocławiu, gdzie zdobyli wykształcenie i podjęli pracę zawodową. Kaletowie byli ubogą rodziną drobnomieszczańską, mocno związaną z parafią pw. Bożego Ciała. Matka zatrudniona została na plebanii jako gospodyni, a ojciec pełnił funkcję kościelnego. Mieszkali w jednym pokoju nieistniejącego już dziś domu należącego do kościoła. Mieli jedynie kawałek ziemi do uprawy, dzierżawiony w tzw. fundacji ks. Jana Bochniewicza.

Roman Kaleta dzieciństwo i młodość spędził w Bieczu. Najpierw uczęszczał do tutejszej Ochronki, prowadzonej przez Siostry Sercanki, a następnie do Szkoły Powszechnej. Dzięki matce i szansie, jaką dawała bezpłatna edukacja (uczestnictwo w tajnym nauczaniu z zakresu materiału gimnazjum pod kierunkiem prof. Zabierowskiego), mógł zdobywać wiedzę. Od dziecka dużo czytał, często korzystał z zasobów biblioteki kościelnej. Ponadto pomagał w pracach polowych, pasł krowy i często wraz z ojcem i rodzeństwem sprzątał świątynię. Czynnie uczestniczył także w działalności bieckiego harcerstwa. Po wielu latach był jednym z inicjatorów i organizatorów spotkania harcerskich pokoleń w naszym mieście w setną rocznicę urodzin Witolda Fuska, który był dla niego wielkim autorytetem i wzorem.

W czasie okupacji jako młody chłopak pracował fizycznie w firmie budowlanej, a następnie w kopalni nafty, początkowo jako robotnik, a później przy rozdziale żywności. Po II wojnie światowej, 28 maja 1946 roku zdał maturę w trybie eksternistycznym w nowopowstałej w Bieczu filii Państwowego Gimnazjum i Liceum w Jaśle. Otrzymał dyplom ukończenia szkoły z nr 1 jako pierwszy abiturient tej placówki. Dlatego w czerwcu 1985 roku powierzono mu (w asyście ówczesnego dyrektora liceum, Stanisława Dąbrowskiego i nauczyciela języka polskiego, Jacka Szurka) odsłonięcie pomnika Stanisława Wyspiańskiego – od stycznia 1981 roku patrona szkoły.

27 września 1946 roku Roman Kaleta został studentem polonistyki na Wydziale Filologicznym organizującej się wówczas uczelni – Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu. Odtąd jego życie na trwale związane było ze stolicą Dolnego Śląska. Wykazywał niezwykłą ciekawość do starych dokumentów, tekstów, reliktów dawnych epok. Z pasją i zaangażowaniem wiele czasu spędzał w bibliotekach i archiwach. W trakcie studiów działał społecznie i naukowo. 10 listopada 1947 roku wybrano go na kierownika sekcji prasowej i członka zarządu Bratniej Pomocy Studentów Uniwersytetu i Politechniki. Od 21 marca 1948 roku był natomiast delegatem Bratniej Pomocy do środowiskowej Federacji Polskich Organizacji Studenckich. Później pełnił funkcję członka Zarządu i kierownika Wydziału Kulturalno-Oświatowego FPOS, a także był członkiem Koła Naukowego Polonistów. 13 grudnia 1950 roku powołany został na stanowisko młodszego asystenta kontraktowego u profesora Jana Kotta w Katedrze Historii Literatury Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jego pierwszy artykuł o polskiej gazetce studenckiej, wydawanej w drugiej połowie XIX wieku we Wrocławiu pt. „Poczwara”, ukazał się w czasopiśmie „Odra” w lipcu 1948 roku. Za właściwy debiut, który przyniósł mu rozgłos, uważał jednak recenzję powieści Edmunda Chojeckiego pt. „Alkhadar”, wydaną przez prof. Tadeusza Mikulskiego (druk w 1950 roku w „Zeszytach Wrocławskich”). Następnie ukazały się w „Pamiętniku Literackim”, również w 1950 roku „Poezja antytargowicka i jakobińska” oraz „Powojenne prace o literaturze stanisławowskiej”.

Był studentem „niepoprawnym politycznie”. W lutym 1949 roku odbywały się wybory do Zarządu Stowarzyszeń Akademickich, za których wyniki jako starosta był odpowiedzialny. Niezgodny z wymaganiami władz politycznych przebieg wyborów był powodem pierwszego, dwutygodniowego aresztowania. W 1951 roku aresztowano go po raz drugi, tym razem na sześć tygodni z uwagi na niepokorną działalność w Kole Polonistów (kolejne „nieprawidłowości” przy wyborach do władz organizacji). Utracił stanowisko młodszego asystenta pod presją władz komunistycznych. Przede wszystkim jednak zwolniono go z pracy na Uniwersytecie Wrocławskim, ale dzięki staraniom opiekuna naukowego dosyć szybko został przyjęty do Pracowni Literatury Oświecenia Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Od tego momentu poświęcił się głównie działalności naukowej.

Pracę magisterską na Uniwersytecie Wrocławskim pt. „Karuzel. Poezja ulotna związana z odsłonięciem pomnika Jana III Sobieskiego w Łazienkach” obronił w 1951 roku pod opieką naukową prof. Tadeusza Mikulskiego. Opublikowana została ona później w „Pamiętniku Literackim”. Kolejne stopnie i awanse naukowe zdobywał już w Instytucie Badań Literackich wrocławskiej PAN. Najpierw został asystentem (1 września 1951) i starszym asystentem (1952-1954). W 1955 roku uzyskał stopień doktora (wg ówczesnej nomenklatury kandydata nauk filologicznych) na podstawie rozprawy „Monitor z roku 1763 na tle swoich czasów”. Promotorem pracy był prof. Jan Kott, a recenzentem prof. Tadeusz Mikulski. Co ciekawe wydano ją dwa lata wcześniej jako pierwszą książkę Romana Kalety (wraz z rozprawą Mieczysława Klimowicza) pod wspólnym tytułem „Prekursorzy Oświecenia”. 1 października 1954 roku otrzymał stanowisko adiunkta. 17 października 1963 roku miało miejsce kolokwium habilitacyjne Romana Kalety na podstawie rozprawy „Poezja polityczna polskiego Oświecenia 1780-1795”. Recenzentami pracy byli profesorowie Zdzisław Libera, Jan Kott, Bogusław Leśnodorski i Jan Reychman. Natomiast 1 stycznia 1965 roku otrzymał tytuł docenta.

Oświeceniowe zainteresowania przejął od wspomnianych wyżej profesorów Tadeusza Mikulskiego, filologa i pisarza oraz Jana Kotta, eseisty i krytyka literackiego, którzy byli jego mistrzami. Studiując pod ich okiem tworzył artykuły, recenzje oraz edycje utworów literackich tamtej epoki. Z Kottem współpracował w latach 50-tych nad przygotowaniem do druku „Pism wszystkich” Stanisława Trembeckiego, ulubionego poety Romana Kalety, następnie „Listów” tego samego autora, a także antologii „Poezja polskiego Oświecenia” i „Warszawa wieku Oświecenia”. Swoim nazwiskiem firmował jedynie edycję „Listów”. Z równą intensywnością zajmował się twórczością innych poetów oświeceniowych, takich jak Józef Wybicki, Jakub Jasiński, Franciszek Dionizy Kniaźnin, Franciszek Zabłocki i Franciszek Karpiński. Zainteresowanie pisarstwem Wybickiego zaowocowało m.in. wielokrotnymi rozprawami o „Mazurku Dąbrowskiego”. Głównym tematem jego rozległej działalności naukowej była poezja polityczna Sejmu Czteroletniego, Targowicy i Insurekcji kościuszkowskiej, a także poezja obyczajowa. Jego ulubioną postacią był bez wątpienia ostatni król Rzeczypospolitej Obojga Narodów Stanisław August Poniatowski.

Artykuły, recenzje i prace edytorskie ogłaszał w pismach naukowych, m.in. w „Przeglądzie Humanistycznym”, „Archiwum Literackim”, „Pamiętniku Teatralnym”, „Wieku Oświecenia” i „Ze Skarbca Kultury”. Był także redaktorem tomów „Miscellanea z doby Oświecenia” w serii „Archiwum Literackie”. W latach 1965-1970 współpracował z dziennikiem „Słowo Polskie”, w którym co dwa tygodnie zamieszczał cykl felietonów „Sensacje z dawnych lat”. Był swego rodzaju „detektywem” tropiącym ślady literackich i historycznych tajemnic. Wydobywał z „archiwalnych mroków” oraz kurzu zapomniane i nieznane utwory. W czasie żmudnej, wielogodzinnej pracy rozszyfrowywał rękopisy polskie i zagraniczne, co stało się jego pasją, a wręcz nawykiem. Cieszył się jak dziecko z każdego sensacyjnego odkrycia i dzielił się nim z rodziną i przyjaciółmi. Zbierał rozmaite anegdotki, historyjki i ciekawostki. Okraszał je dowcipem i humorem, aby zafascynowany czytelnik odbierał je z przymrużeniem oka. Miał prawdziwy dar do „ożywiania” przeszłości. Nieustannie czytał, pisał i poszukiwał. Odbywał przy tym liczne podróże naukowe, m.in. do Kijowa, Lwowa, Wilna i Paryża.

Rezultaty badań z lat 50-tych i 60-tych Roman Kaleta zawarł w liczącej prawie 800 stron książce „Oświeceni i sentymentalni. Studia nad literaturą i życiem w Polsce w okresie trzech rozbiorów” (1971). Kolejnym poczytnym dziełem były „Sensacje z dawnych lat” (1974), które doczekały się trzech wznowień i udoskonaleń (1980, 1986, 2009). Za pierwsze wydanie otrzymał nagrodę Prasy Dolnośląskiej (1975). Inne jego cenione książki, które osiągnęły sukces czytelniczy to m.in. „Nie masz zgody. Trzy satyry z wieku oświecenia” (1957) i „Anegdoty i sensacje obyczajowe wieku oświecenia w Polsce” (1958), uzupełnione ilustracjami Mai Berezowskiej.

Najważniejszym warsztatem pracy Romana Kalety były zbiory Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Był członkiem Rady Naukowej Biblioteki i kierownikiem zespołu przygotowującego do druku gazetki pisane z lat 1779-1781 i 1788-1792. Natomiast od roku 1989 był inicjatorem i pierwszym przewodniczącym reaktywowanego Towarzystwa Przyjaciół Ossolineum, upatrującego za swój główny cel rewindykację pozostałych we Lwowie zbiorów Biblioteki, zapisanych przez jej twórcę „narodowi polskiemu”.

W 1975 roku został kierownikiem Pracowni Historii Literatury i Edytorstwa Wieku Oświecenia Instytutu Badań Literackich PAN we Wrocławiu. Był członkiem Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, Rzeszowskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Rady Naukowej IBL oraz przez cztery kadencje Rady Naukowej Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich. Ponadto udzielał się w Społecznym Komitecie, który przywrócił do życia Panoramę Racławicką. 18 stycznia 1979 roku otrzymał w Belwederze nominację profesora nadzwyczajnego, a w 1983 roku uhonorowano go Złotym Krzyżem Zasługi.

Niezwykle trudny czas przeżył pod koniec maja 1965 roku. W zaledwie trzy dni stracił  rodziców – najpierw matkę, a następnie ojca. Jak sam wspominał po latach: „W jednej chwili uległo zniszczeniu moje gniazdo rodzinne, pewna przystań, do której zawijałem przynajmniej raz w roku na rozmowy z najbliższymi sercu ludźmi, na odpoczynek, na spotkanie ze swoją młodością i na filozoficzne rekolekcje.” Z czasem nadeszły jednak radosne chwile w życiu prywatnym. 8 października 1966 roku Roman Kaleta zawarł związek małżeński z Heleną (Leną) Wojtas, późniejszą znaną wrocławską dziennikarką. Doczekali się syna Pawła. 

Roman Kaleta mieszkał we Wrocławiu, ale to zabytkowy i pełen historii średniowieczny Biecz zawsze zajmował w jego sercu miejsce szczególne. Atmosfera dawności, starych murów i zabytków od dziecka pobudzała jego wyobraźnię. Wracał do swojego miasta często, a każdego roku spędzał w nim wakacje. Był wręcz zwariowany na punkcie Biecza. Regularnie odwiedzał wielu przyjaciół z dawnych lat. Często spotykał się ze starymi bieckimi rodami mieszczańskimi. Po śmierci rodziców zatrzymywał się najczęściej u Petroneli i Władysława Salamonów. Podczas swoich urlopów widywał się również z przyjeżdżającymi w rodzinne strony kolegami, m.in. z Antonim Bolesławem Augustowskim i Marianem Augustowskim. Uczestniczył w życiu kulturalnym „małego Krakowa” biorąc udział w różnego rodzaju jubileuszach i uroczystościach, podczas których wygłaszał okolicznościowe przemówienia. Powracał do swojego liceum z prelekcjami, spotykał się z młodzieżą, zachęcał ją do podjęcia studiów we Wrocławiu.

Znał każdy zakątek miasta, historię wielu domów i ulic. Oprowadzał po Bieczu swoich kolegów po fachu, m.in. wybitnego historyka literatury, prof. Juliana Krzyżanowskiego. Wynikiem naukowych zainteresowań przeszłością miasta była monografia „Biecz. Studia historyczne” (1962), wydana z okazji Tysiąclecia Państwa Polskiego. Prace nad tym obszernym dziełem trwały kilka lat, zaproszonych zostało wielu cenionych naukowców, a Roman Kaleta oprócz wstępu napisał jeszcze dwie rozprawy: „Zamek w Bieczu” i „Ponury dokument upadku miasta Biecza”. To jemu zawdzięczamy również XVII-wieczny kolorowany sztych Biecza wg Brauna – Hogenberga, przekazany do zbiorów Muzeum Ziemi Bieckiej. Przez lata dbał o konserwację zabytków i przywracanie świetności miasta. W swoim domu we Wrocławiu miał liczne obrazy przedstawiające ukochany Biecz.

Roman Kaleta słynął z erudycji i fantastycznych przemówień, a także długich i zabawnych dedykacji książkowych, pisanych często po staropolsku. Profesor Jan Miodek wspominał, że zajmowały one całą stronę. Był człowiekiem ekspresyjnym, wesołym i dowcipnym, a także serdecznym i życzliwym ludziom. Chętnie rozmawiał z napotkanymi mieszkańcami naszego miasta. Spacerował po zabytkowym Bieczu i okolicy, podziwiał piękno przyrody. Kochał także góry, przemierzał ich szlaki podczas wakacji.

Profesor Kaleta planował jeszcze mnóstwo publikacji, recenzji i rozpraw naukowych po obiecujących wynikach kwerend i poszukiwań. Po 43 latach intensywnej pracy w Czytelni Głównej Ossolineum, miał dopiero nadejść dla niego okres zbierania obfitych plonów. W Polsce nadchodziły wyczekiwane zmiany ustrojowe, cieszył się z ustaleń Okrągłego Stołu i wyborów 4 czerwca. Dnia 12 czerwca 1989 roku Rada Naukowa IBL PAN podjęła w Warszawie uchwałę o przyznaniu mu tytułu profesora zwyczajnego. Po latach pomijania jego osoby, w końcu została otwarta droga dla Rady Państwa do nadania mu tego tytułu. Roman Kaleta był tak przejęty sytuacją, że nagle pogorszył się stan jego zdrowia. 16 czerwca doznał ciężkiego wylewu. Walka o jego życie trwała dokładnie miesiąc. Zmarł 16 lipca 1989 roku we wrocławskim szpitalu w wieku 65 lat. Cztery dni później pożegnano go w Auli Biblioteki Ossolineum, gdzie przypomniano jego naukową drogę i dorobek. Kościelnym uroczystościom przewodniczył ówczesny biskup pomocniczy wrocławski Adam Dyczkowski. Ostatnim życzeniem zmarłego było spocząć obok rodziców – w grobowcu, który sam przed laty wybudował. 21 lipca pochowano go na cmentarzu komunalnym w Bieczu. Oprócz rodziny w jego ostatniej drodze towarzyszyli mu mieszkańcy ukochanego miasta, przyjaciele z Wrocławia oraz harcerze. W 1991 roku pochowano w rodzinnym grobowcu również jego brata, doc. dr Stefana Kaletę – cywilistę na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego.

Pamięć o prof. dr hab. Romanie Kalecie i jego niezwykle bogatym dorobku naukowym pielęgnuje jego żona Lena, która tak jak on każdego roku wraz z synem przyjeżdża do Biecza. W latach 90-tych przekazała dyrekcji Liceum Ogólnokształcącemu im. Stanisława Wyspiańskiego publikacje męża, które zgromadzone zostały w specjalnej izbie pamięci. Z okazji 20. rocznicy jego śmierci uzupełniła „Sensacje z dawnych lat” o niewykorzystane jak dotąd zapiski i materiały, doprowadzając do powstania czwartego wydania dzieła Romana Kalety. W 2019 roku podarowała Bibliotece w Bieczu egzemplarz tego właśnie wydania. Twórczość zasłużonego historyka i badacza, a także wznowienia najbardziej poczytnych książek sprawiają, że ciągle sięga po nie grono nowych czytelników.

G.A.

Zdjęcia i materiały z archiwum rodzinnego P. Leny Kaletowej

Źródła: Elżbieta Aleksandrowska: „Roman Kaleta” – Biuletyn Polonistyczny 33/1-2 (1990)

Mieczysław Klimowicz: „Roman Kaleta” – Pamiętnik Literacki 81/3 (1990)

Współcześni polscy pisarze i badacze literatury – Słownik bioblibliograficzny, Tom 4/K (1996)

„50 lat Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Wyspiańskiego w Bieczu” – Biecz 1995

„Terra Biecensis” nr 2/18 –  czerwiec 2000

Internet

Skip to content