26 września minęła 64. rocznica śmierci o. Ludwika Stanisława Szelągowskiego – franciszkanina, zasłużonego bieckiego duszpasterza, gwardiana klasztoru OO. Franciszkanów – Reformatów przy kościele św. Anny w latach 1933-1942, propagatora Trzeciego Zakonu, a także działacza kulturalnego, współzałożyciela i prezesa Towarzystwa Przyjaciół Biecza, dbającego o rozwój muzealnictwa w naszym mieście.

Stanisław Teodoryk Szelągowski urodził się 31 marca 1903 roku we Włocławku. Był synem Wacława Szelągowskiego i Ludwiki z domu Damżyn. Ochrzczony został w kościele parafialnym św. Jana Chrzciciela we Włocławku. Uczęszczał do szkoły powszechnej, a 1 września 1915 roku wstąpił do tamtejszego Państwowego Gimnazjum. Był przeciętnym uczniem, ale sprawował się dobrze. 20 czerwca 1921 roku ukończył szóstą klasę tegoż gimnazjum.

Wkrótce postanowił związać swoje życie z kapłaństwem. Zainteresował się Zakonem Braci Mniejszych i zgłosił się do Prowincji Matki Bożej Anielskiej. 12 lipca 1921 roku przybrał imię zakonne Ludwik, rozpoczynając nowicjat w klasztorze Braci Mniejszych Reformatów w Wieliczce pod kierunkiem magistra o. Hipolita Dzielskiego. Już 13 lipca 1922 roku złożył śluby czasowe. Jego rocznik nowicjacki został wkrótce wysłany na studia filozoficzno-teologiczne do Włoch – do Prowincji św. Franciszka w Wenecji. Ośmioosobowa grupa wyjechała z Polski pod koniec września 1922 roku. Oprócz filozofii i teologii, polscy klerycy mogli skorzystać z dodatkowego lektoratu języka włoskiego. Ludwik Szelągowski odbył studia teologiczne w Rovigno na zachodnim wybrzeżu półwyspu Istria, dzisiejszej Chorwacji (1924-1926), a także w klasztorze św. Michała na Wyspie w Wenecji (1926-1928). Uroczystą profesję złożył 8 grudnia 1925 roku wraz z trzema innymi kolegami. Z kolei święcenia kapłańskie przyjął 17 lipca 1927 roku w sanktuarium Matki Bożej Ocalenia w Wenecji z rąk kardynała Pietro La Fontaine, patriarchy weneckiego. O. Ludwik odprawił prymicyjną Mszę Św. w swojej rodzinnej miejscowości, czyli w klasztorze we Włocławku i powrócił do Włoch w celu kontynuowania studiów. Ukończył je w 1928 roku. W latach 1929-1930 pełnił funkcję prefekta Kolegium Serafickiego we Lwowie, natomiast w latach 1930-1933 przebywał najpierw w Przemyślu, a następnie w Krakowie.

Decyzja o wysłaniu o. Ludwika Szelągowskiego do Biecza została podjęta 31 sierpnia 1933 roku na kongresie kapitulnym w Wieliczce. Duchownego mianowano gwardianem klasztoru OO. Franciszkanów – Reformatów. Urząd ten pełnił przez dziewięć lat – do sierpnia 1942 roku. O. Modest Jan Pasiecznik, monografista bieckiego klasztoru zaznaczył, że w tym okresie nastąpiło większe ożywienie w życiu klasztornym i kościelnym. W 1935 roku zorganizowano tu szkołę przygotowawczą dla braci z programem obejmującym podstawowe zasady katechizmu, praktyki zakonne i pracę pod kierunkiem starszych braci.

Gwardian Szelągowski miał znaczący udział w rozwoju tercjarstwa w naszym mieście. Objął kierownictwo nad Trzecim Zakonem św. Franciszka. Tercjarze to członkowie stowarzyszeń religijnych działających wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego. Trzeci Zakon istnieje obok pierwszego (męskiego), którego duchowością żyje i drugiego (żeńskiego). Obecnie są to np. franciszkanie świeccy. Z inicjatywy ojca Ludwika Szelągowskiego urządzano w święto Trzech Króli opłatek tercjarski, organizowano różne uroczystości, m.in. akademię ku czci św. Elżbiety, patronki Trzeciego Zakonu, czy też prelekcje o Ziemi Świętej. Doprowadził ponadto do powstania biblioteki tercjarskiej. W 1935 roku do Trzeciego Zakonu należały w Bieczu 293 osoby. Duchowny ożywił też tercjarstwo w kilku innych miejscowościach: wizytował już istniejące kongregacje, a także zakładał nowe. Z jego inicjatywy powstały kongregacje w Gródku i Łącku (1935), a dwa lata później w Rzepienniku Biskupim i w Bączalu, gdzie już od dawna istniała pokaźna grupa tercjarska. W czerwcu 1936 roku odbył się Kongres Tercjarski dla tutejszego rejonu. Był on olbrzymią manifestacją religijną, gromadzącą z całej okolicy nie tylko tercjarzy. Brało w nim bowiem udział wielu kapłanów i duża część społeczeństwa. W Wielkim Tygodniu w 1938 roku odbyły się rekolekcje tercjarskie, co praktykowano również w przyszłości. Trzeci Zakon ufundował także ornat ku czci Matki Boskiej i sztandar tercjarski oraz zorganizował akcję zbierania datków na pokrycie kosztów instalacji elektrycznej w kościele i klasztorze. Udało się dokonać elektryfikacji w 1937 roku, co stało się najważniejszą inwestycją o. Ludwika Szelągowskiego podczas pełnienia posługi duszpasterskiej w Bieczu.

Sporym zainteresowaniem cieszyły się pielgrzymki tercjarskie urządzane przez duchownego, co nie było wtedy tak często praktykowane. W maju 1936 roku gwardian zorganizował wyjazd do Częstochowy, ze zwiedzaniem przy okazji Krakowa i Wieliczki. W maju 1938 roku miała miejsce pielgrzymka do Wilna, Trok, Warszawy i ponownie na Jasną Górę, a w lecie 1939 roku do Gniezna, Poznania, Torunia i Gdyni. Za każdym razem kilkuset wiernych jeździło na te duchowe wyprawy specjalnymi pociągami. Do skutku z powodu wybuchu II wojny światowej nie doszły natomiast pielgrzymki do Lwowa i Kochawiny, a także do Lourdes i Ziemi Świętej. Ojciec Szelągowski planował także otworzenie sklepu prowadzonego przez tercjarki. Pomysły były różne – dotyczyły sklepu galanteryjnego, tekstylnego, z żelazem i materiałami budowlanymi, a także kupna budynku z przeznaczeniem na dom tercjarski. Chwilowy brak środków pieniężnych i agresja Niemiec na Polskę nie pozwoliły zrealizować tych ambitnych planów.

Od 25 czerwca do końca lipca 1935 roku gwardian Szelągowski przebywał w Ziemi Świętej, a pielgrzymkę zorganizował Krakowski Komisariat Ziemi Świętej. Wzięło w niej udział 45 osób, w tym 13 księży. Duchowny był zachwycony do tego stopnia, że na początku 1938 roku zgłosił chęć pracy w Kustodii Ziemi Świętej, czyli samodzielnej jednostce administracyjnej Zakonu Braci Mniejszych. Prośbę rozpatrzono pozytywnie na posiedzeniu Zarządu Prowincji, ale miała być ona zrealizowana dopiero po kapitule prowincjalnej w kolejnym roku. I tym razem wojna zniweczyła plany i marzenia ojca Ludwika.

Gwardian Szelągowski nie tylko interesował się bieżącymi sprawami Biecza, ale także jego przeszłością. 26 lutego 1938 roku po posiedzeniu w Gorlicach, podejmował w świątyni delegację Głównego Zarządu Związku Ziem Górskich. Na wniosek jego oraz innych lokalnych działaczy zaliczono Biecz do miejscowości turystyczno-letniskowych z przywilejem zniżki kolejowej. Na początku 1938 roku, wraz z Witoldem Fuskiem był głównym pomysłodawcą i inicjatorem powołania Towarzystwa Przyjaciół Biecza. Został zresztą wybrany jego prezesem. Po długim zastoju życia kulturalnego w naszym mieście był to powiew świeżości. Towarzystwo liczyło około 80 członków. Jego działalność obejmowała ochronę zabytków, rozwój miasta pod względem turystycznym, dbałość o przeszłość i kulturę materialną. Gwardian Szelągowski pragnął, żeby Biecz rzeczywiście stał się „małym Krakowem”. Towarzystwu przyświecała idea rozwoju bieckiego muzealnictwa. Pokaźny zbiór eksponatów zdobyto dzięki darom miejscowego społeczeństwa. Ocalała w czasie zawieruchy wojennej część pamiątek stała się niejako symbolicznym początkiem Muzeum Regionalnego w Bieczu. Pierwsze zbiory mieściły się najpierw na strychu prywatnego mieszkania Witolda Fuska, na tzw. Kocim Zamku, a następnie w celi klasztornej OO. Franciszkanów. Istnieje również wersja, że pamiątki znajdowały się w bieckim magistracie, a dopiero później w klasztorze. Do najcenniejszych należały dwie armatki, dwa moździerze, kilka świątków i dwa średniowieczne naczynia gliniane. Okres wojny nie sprzyjał jednak rozwojowi muzealnictwa, gdyż duża część zbiorów uległa zniszczeniu lub zaginęła.  

Ojciec Szelągowski brał czynny udział m.in. w „Dniach Kromera” w 1939 roku, czyli uroczystościach związanych z 350. rocznicą śmierci Marcina Kromera – wybitnego biskupa i bieczanina. Zorganizowane zostały one przez Towarzystwo Przyjaciół Biecza. Niestety, ta ważna inicjatywa gwardiana została przerwana wybuchem II wojny światowej. Towarzystwo reaktywowano dopiero w 1993 roku, a sześć lat później zmieniło nazwę na Towarzystwo Przyjaciół Biecza i Ziemi Bieckiej. Gwardian Szelągowski był także kapelanem bieckiej Straży Pożarnej.

Wojna odcisnęła piętno na funkcjonowaniu klasztoru OO. Reformatów. Spodziewając się nadejścia wojsk niemieckich trzech zakonników uciekło do Przemyśla. Reszta została dzięki namowom i zdecydowanej postawie ojca Ludwika. Późnym wieczorem 7 września 1939 roku okupanci wyważyli drzwi i weszli do Domu Bożego. Opuścili ją jednak, gdyż nie znaleźli tam polskich żołnierzy. Od jesieni 1940 do połowy 1941 roku stale stacjonowały w nim duże grupy wojsk niemieckich. Następnie przebywali tam internowani biskupi łódzcy na rozkaz Waltera Gentza (głównego sprawcy zagłady Jasła). Później w klasztorze ukrywano różne osoby poszukiwane przez nazistów oraz prowadzono szpital. Gwardian Szelągowski mury świątyni opuścił dopiero w 1942 roku, ale jeszcze w ostatnich miesiącach okupacji schronił się w nim, uciekając wraz z współbraćmi z Jarosławia.

W lutym 1945 roku mianowano go gwardianem klasztoru we Włocławku. Udało mu się sprawić, że kościół znowu cieszył się dużą frekwencją wiernych, którzy zamawiali tu liczne msze św. za swoich zmarłych, a klasztorne życie zakonne również powróciło do normy. Obok Włocławka duchowny pracował jeszcze w domach zakonnych w Chełmie i Koninie. Ojciec Ludwik Stanisław Szelągowski zmarł 26 września 1957 roku w wieku 54 lat na udar serca. Pochowany został na cmentarzu komunalnym we Włocławku.  

G.A.

Źródła: Jan Pasiecznik OFM „Kościół i Klasztor Franciszkanów – Reformatów w Bieczu (1624-1982)” – Wydawnictwo Prowincji Franciszkanów-Reformatów, Kraków 1984

Marta Bartuś „50 lat Muzeum w Bieczu 1953-2003″ – Muzeum Regionalne w Bieczu, 2003

„Terra Biecensis” – grudzień 2000

Internet

 

 

Skip to content