3 listopada minęła 23. rocznica śmierci o. Klemensa Stanisława Warzyboka, zasłużonego duchownego, franciszkanina, kapelana Armii Krajowej w randze majora, aresztowanego i represjonowanego przez komunistyczne władze, gwardiana klasztoru OO. Reformatów w Bieczu w latach 1953-1957. W naszym mieście spędził prawie połowę 60-letniego życia zakonnego. Był niezwykle skromnym i pobożnym kapłanem, który oprócz pracy duszpasterskiej i działalności konspiracyjnej wsławił się podejmowaniem licznych przedsięwzięć konserwatorskich w miejscach, w których pełnił swoją posługę.

Stanisław Warzybok urodził się 27 października 1910 roku we wsi Kaczanówka nad rzeką Zbrucz (dopływ Dniestru) na terenie dzisiejszej Ukrainy. Pochodził z dosyć zamożnej rodziny chłopskiej. Był szóstym z dziesięciorga dzieci Jana Warzyboka i Marii z domu Ossowskiej. Miał pięciu braci i cztery siostry. Co ciekawe aż trzech braci również wybrało drogę kapłaństwa. Byli to Józef (który zmarł w młodości na gruźlicę studiując w Seminarium Duchownym Zmartwychwstańców), a także Stanisław i Piotr (pełnili posługę w zakonie franciszkanów). Pozostali bracia to Franciszek i Marian. Piotr jako ojciec Tymoteusz, podobnie jak Stanisław, był nawet gwardianem w Bieczu w latach 1969-1972.

Stanisław Warzybok do Zakonu wstąpił  12  września  1931  roku. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1938 roku w Krakowie, przyjmując imię Klemens. Wybuch II wojny światowej zastał młodego kapłana w Przemyślu. Postanowił wówczas powrócić w rodzinne strony, bojąc się o życie swoich najbliższych. Kiedy zbliżał się front sowiecki, uciekając w cywilnym ubraniu dotarł z powrotem do Przemyśla. Dzięki przepustce, którą  udało mu się zdobyć, dostał się do niemieckiej strefy okupacyjnej. Po jakimś czasie i różnych perturbacjach trafił do klasztoru OO. Reformatów w Stopnicy w powiecie buskim. Tam zaangażował się w działalność konspiracyjną i został kapelanem Armii Krajowej w randze majora oddziału w Busku Zdroju. W klasztorze schronił się również Komendant Główny Okręgu Kieleckiego AK, płk Jan Nycz. Podczas wędrówek po okolicznych wioskach jako katecheta, o. Klemens roznosił meldunki. Niewiele brakowało, a wszyscy zostaliby zdemaskowani. Okupanci dowiedzieli się, że przy klasztorze rozwija się działalność konspiracyjna. Udało się uniknąć aresztowań dzięki interwencji jednego z zakonników (z pochodzenia Niemca), który w czasie I wojny światowej pracował jako tłumacz przy przesłuchiwaniu jeńców. Klasztor musieli jednak opuścić wszyscy, zarówno cywile, jak i duchowni. W Stopnicy pozostał jedynie ojciec Klemens i dwaj starsi kapłani, niezdolni do pracy w sporym przyklasztornym gospodarstwie. Opuszczając mury świątyni zakonnikom udało się uratować cenniejszy sprzęt liturgiczny i wywieźć go do Pilicy. Ojciec Klemens nadal prowadził działalność konspiracyjną.

Klasztor w Stopnicy uległ zniszczeniu w czasie walk w sierpniu i wrześniu 1944 roku. Ludność została wysiedlona, a wieś spalona. 7 listopada 1944 roku Niemcy wysadzili klasztor w powietrze, tuż przed wkroczeniem wojsk sowieckich. Pod koniec listopada o. Klemens Warzybok wraz z Klemensem Jankowskim z Kikowa i niemieckim żołnierzem pochodzącym z Gdańska udali się na zgliszcza kościoła. Ojciec Warzybok zauważył wystający spod gruzów obraz św. Antoniego. „Odrzuciłem gruz – obraz cały – ma tylko małą dziurę u dołu. Oderwałem płótno obrazu od klajstromu i zwinąłem obraz w rulon” – wspominał zakonnik. To cudowne znalezisko sprawiło, że obraz trafił do kościoła w pobliskich Kątach Starych, a św. Antoni Padewski został nowym patronem świątyni.

Ojciec Klemens przeniósł się do Buska. Odprawiał msze św. nierzadko pod gołym niebem, dojeżdżając rowerem do okolicznych wsi. W styczniu 1945 roku powrócił do Stopnicy w celu odbudowania klasztoru. Eucharystię sprawował w ocalałym reflektarzu. Przebywał tam do 1948 roku, a następnie pełnił posługę duszpasterską w Wieliczce oraz w Brzezinach Łódzkich, gdzie był gwardianem przez kilka kolejnych lat. Tam czekało na niego mnóstwo prac remontowo-budowlanych, gdyż w styczniu 1945 roku Niemcy podpalili zabudowania – wypaliło się wówczas wnętrze kościoła i zniszczeniu uległ klasztor.

O. Klemens uczył religii w siedmioklasowej szkole w Brzezinach. Były to niezwykle trudne i ponure czasy komunistyczne, gdzie walczono z religią i wiarą, a ze ścian zdejmowano krzyże. Jeden z uczniów, który był synem miejscowego sekretarza PZPR, roznosił ulotki szkalujące ówczesnego papieża Piusa XII. Gdy uciekał przed kolegami skaleczył się w głowę, a winę zrzucił na katechetę, twierdząc, że to właśnie on go pobił. O. Warzybok został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Przesłuchiwał go sam Mieczysław Moczar, szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi, późniejszy minister spraw wewnętrznych. Poddawano go szykanom, m.in. ciągłym rewizjom i nocnym przesłuchaniom w zimnym pomieszczeniu. Znalezienie zrobionego z chleba różańca było przyczyną pobicia i osadzenia w karcerze, czyli celi więziennej o bardzo surowych warunkach. Wciąż nękano go na różne sposoby. Po przeprowadzeniu rewizji w jego klasztornym mieszkaniu zarekwirowano 50 dolarów, które otrzymał od wujka ze Stanów Zjednoczonych. Ze względu na to, że w swoich kazaniach wytykał  komunistycznym władzom  popełniane  zbrodnie i  kłamstwa, kwestię waluty wykorzystano jako pretekst do dalszego represjonowania go i przedłużenia więzienia. O. Klemens opuścił je na mocy amnestii w czasie tzw. „odwilży” po śmierci Józefa Stalina. Pracował później krótko w klasztorze w Brodnicy i w końcu w Bieczu, gdzie był gwardianem w latach 1953-1957. Po raz pierwszy z naszym miastem zetknął się już w 1932 roku, gdy jako kleryk przyjechał tu z Krakowa na wakacje.

O. Klemens Stanisław Warzybok z uwagi na zniszczenia wojenne dokonał w bieckim klasztorze kilku niezbędnych inwestycji. Twarde negocjacje z ówczesnymi lokalnymi władzami sprawiły że, udało mu się doprowadzić do podłączenia klasztoru do wodociągu i kanalizacji miejskiej. Dotychczas zakonnicy korzystali bowiem z zabytkowej studni znajdującej się w wirydarzu klasztornym. Dzięki wysiłkom gwardiana i pomocy wiernych zrekonstruowano witraże przy głównym ołtarzu oraz przeprowadzano remont i konserwację sklepienia w kościele. Z kolei drewnianą figurę Matki Bożej z XVI wieku w stroju szlachcianki, znajdującą się w kapliczce pod murem klasztornym, przeniesiono do ołtarza bocznego. Nieoczekiwanie O. Klemensa nie przyjęto do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację w Bieczu, pomimo potwierdzenia stopnia majora i działalności konspiracyjnej przez płk Nycza z Londynu. Duchowny pracował jeszcze później w Wieliczce, Chełmie i ponownie w Stopnicy.

Do Biecza powrócił na stałe w sierpniu 1972 roku. 24  maja  1974  roku został  odznaczony  Krzyżem  Armii  Krajowej przez Rząd Polski w Londynie. W dalszym ciągu podejmował starania (chociaż nie był już przełożonym w klasztorze) o pozyskanie środków na prace przy kościele. Dzięki sporemu spadkowi po wspomnianym wcześniej wujku z USA, doprowadził do wyremontowania kapliczek Męki Pańskiej na przyklasztornym placu.

O. Warzybok wyróżniał się gorliwą posługą w konfesjonale i głoszeniem Słowa Bożego. Słynął z  ciekawych kazań pasyjnych na nowennach ku czci św. Antoniego. Był człowiekiem inteligentnym i wykształconym, a przy tym skromnym i powściągliwym. Cechowała go wrażliwość i otwartość na problemy drugiego człowieka. Kochał Biecz, o którym tak wyrażał się w 1993 roku: „Piękne miasteczko, można je podziwiać, jego położenie i całą historię tak bogatą w wielkie i trudne wydarzenia historyczne i społeczne, jak i życie każdego człowieka. Można się w nim czuć jak w rodzinnym domu.” Wspierał i pochwalał reaktywowanie Towarzystwa Przyjaciół Biecza. Utożsamiał się z ludźmi, którzy dostrzegali piękno naszego miasta i z zaangażowaniem troszczyli się o jego dalszy rozwój. Gdy stan jego zdrowia pogorszył się, odprawiał już tylko msze św. W czerwcu 1988 roku obchodził w Częstochowie 50-lecie kapłaństwa. Dziesięć lat później doczekał pięknego jubileuszu 60-lecia posługi.

Ojciec Klemens Stanisław Warzybok zmarł rankiem 3 listopada 1998 roku w Bieczu w wieku 88 lat. Dwa dni później Mszy Św. pogrzebowej przewodniczył ks. biskup Kazimierz Górny. Przybyli na nią licznie kapłani diecezjalni i zakonni oraz rzesza wiernych. Pochowany został zgodnie ze swoim życzeniem na przyklasztornym dziedzińcu. Pragnął również, żeby na jego mogile pojawił się brzozowy krzyż, co zostało spełnione. Miejsce wiecznego spoczynku zakonnika pozwala wiernym zatrzymać się na chwilę modlitwy, wyciszenie i zadumę. Nieco rok później, 7 listopada 1999 roku podczas uroczystej Mszy Św. koncelebrowanej pod przewodnictwem Ojca Prowincjała dr Marka Wacha z Krakowa została poświęcona i odsłonięta pamiątkowa tablica w kościele klasztornym pw. św. Anny w Bieczu. Współkoncelebransami byli: O. Gwardian i Proboszcz Samuel Bommersbach, O. Sekretarz Prowincji Janusz Wróbel z Krakowa, O. Gwardian Cezary Chustecki z Chełma Lubelskiego, O. ppłk Tadeusz Porębski z Jasła, który wygłosił okolicznościową homilię oraz O. Wawrzyniec Stac i O. Zygmunt Hat. Tablica została ufundowana przez współbraci O. Klemensa. Ponadto w uroczystości wzięli udział Br. Fidelis Ignaczak z Krakowa – Definitor Prowincji, liczni parafianie i sympatycy klasztoru bieckiego, jak również poczty sztandarowe z Jasła, Gorlic i Biecza, a także Ochotnicza Straż Pożarna, harcerze i kombatanci.

G.A.

Źródła: „Tierra Biecensis” – nr 4 (12) – grudzień 1998

„Tierra Biecensis” – nr 4 (16) – grudzień 1999

Jan Pasiecznik OFM „Kościół i Klasztor Franciszkanów – Reformatów w Bieczu (1624-1982)” – Wydawnictwo Prowincji Franciszkanów-Reformatów, Kraków 1984

Internet

Skip to content