11 listopada minęła 90. rocznica urodzin bieczanki Stanisławy Salamon, która zmarła zaledwie cztery miesiące temu. Była długoletnią główną księgową w Urzędzie Miasta i Gminy oraz w Zbiorczej Szkole Gminnej w Bieczu, a także niestrudzonym społecznikiem, zaangażowanym całym sercem w sprawy rodzinnego miasta.

Stanisława Maria Salamon urodziła się 11 listopada 1931 roku (oficjalna data 17 listopada) w Stróżach. Była najstarszą córką Władysława Salamona i Petroneli z domu Michalik. Miała pięcioro rodzeństwa. Brat Jerzy to ceniony artysta-plastyk, związany z Rzeszowem, zmarł w 2005 roku. Siostra Jadwiga po studiach w Warszawie pozostała w stolicy, gdzie założyła rodzinę, pracowała i nadal tam mieszka. Natomiast trzech pozostałych braci (Adam, Andrzej i Eugeniusz) zmarło wkrótce po narodzinach. Jej dziadek Stanisław Salamon sprawował w Bieczu urząd burmistrza.

Wczesne dzieciństwo mała Stasia spędziła w Stróżach, gdzie rodzice prowadzili własny sklep. W 1937 roku rodzina przeniosła się do Biecza. Zamieszkali w kamienicy wybudowanej przez ojczyma i matkę Petroneli – Jana i Marię Januszów. Ojciec Stasi pomagał wdowie po Janie Januszu w prowadzeniu piekarni. We wrześniu 1938 roku Stasia rozpoczęła naukę w żeńskiej Siedmioklasowej Publicznej Szkole Powszechnej w Bieczu, której kierowniczką była pani Janina Suchodolska. Miała niespełna 8 lat, gdy wybuchła II wojna światowa. Wspominała, że wraz z bratem Jurkiem stali na czubkach palców w piwnicy domu, obserwując przez małe okienko na poziomie ulicy buty maszerujących żołnierzy niemieckich. Ta sytuacja oraz inne przeżycia wojenne utkwiły jej na zawsze w pamięci. Opowiadała, że podczas okupacji nauka z różnych względów odbywała się nieregularnie. Budynek szkoły często zajmowało wojsko niemieckie. Ponadto przerwy w nauce były spowodowane panującymi mrozami i niemożnością zdobycia opału, brakami kadrowymi, czy też epidemią tyfusu. W czasie nalotów i wyzwolenia Biecza przez Sowietów (16 stycznia 1945 roku) dzieci również nie miały możliwości edukacji.

Po wojnie uczęszczała do filii Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Stanisława Leszczyńskiego w Jaśle, która została utworzona w Bieczu. Uroczysta inauguracja pierwszego roku szkolnego tej placówki nastąpiła 19 marca 1945 roku. Dyrektorem został Wawrzyniec Mazur, jeden ze współorganizatorów szkoły. Stanisława w okresie nauki należała do bieckiego harcerstwa. Egzamin maturalny zdała w 1950 roku. Następnie zamierzała studiować stomatologię, ale nie została dopuszczona do egzaminu ze względów politycznych. W czasach komunizmu poglądy i działalność patriotyczna rodziny Salamonów były „niepoprawne” dla ówczesnej władzy. To powodowało również problemy ze znalezieniem przez Stanisławę pracy.

W 1951 roku została zatrudniona jako sekretarka w Gorlickich Zakładach Materiałów Budowlanych. Następnie przeniosła się na północ kraju, gdzie studiował wówczas jej brat. Od 1953 do 1955 roku pracowała jako referent w Gdańskiej Fabryce Farb i Lakierów w Gdańsku-Oliwie. W latach 1955-1956 była starszym referentem w Zarządzie Budowy Maszyn i Urządzeń Przemysłu Naftowego w Rzeszowie. Przez pięć lat pracowała jako księgowa w Fabryce Maszyn Wiertniczych i Górniczych „Glinik” w Gorlicach. Nieustannie podnosiła swoje kwalifikacje na różnego rodzaju kursach z zakresu księgowości. W 1962 roku otrzymała posadę głównej księgowej w Urzędzie Miasta i Gminy Biecz, gdzie przepracowała 12 lat. Z kolei od 1974 do 1983 roku była zatrudniona również jako główna księgowa w Zbiorczej Szkole Gminnej w Bieczu. Wykonując swoją pracę musiała wykazać się odpowiedzialnością, rzetelnością, dokładnością i terminowością. Niezbędne stały się również umiejętności analityczne i planistyczne, aby prawidłowo zarządzać finansami i stawić czoła trudnym i pracochłonnym bilansom. Na emeryturę przeszła 1 stycznia 1984 roku.

Miała duszę społecznika. Bezinteresownie oddana sprawom miasta, dostrzegała w lokalnym środowisku potrzebę zmian. Aktywnie udzielała się w pracach różnych organizacji, dbając o przyszłość, ale także przeszłość swojej małej ojczyzny. Należała do Zarządu Koła Przyjaciół Harcerza przy Drużynie Żeńskiej ZHP w Bieczu, powołanego w marcu 1958 roku, którego była jedną z inicjatorek. Sprawowała w nim funkcję sekretarza. Organizacja miała na celu niesienie pomocy wychowawczej i materialnej drużynie harcerskiej, przy której Koło istniało. Członkowie wpłacali składki miesięczne, a także organizowali np. zabawy, z których dochód przeznaczony był m.in. na obóz letni dla harcerzy.

W 1999 roku Stanisława Salamon i Delia Fusek rozpoczęły starania, aby odnowić tablicę z nazwiskami poległych bieczan z okresu I i II wojny światowej, znajdującą się na pomniku harcerskim przy kościele pw. Bożego Ciała w Bieczu. Panie wraz z innymi bieczankami: Haliną Bartusiak, Anną Kołodziejek, Magdaleną Chrząszcz i Mieczysławą Pawlik sfinansowały nowe trwałe metalowe litery. Wykonała je firma z Wrocławia dzięki pośrednictwu pana Leszka Stawarza. Rozmieszczenie liter zaprojektował brat Stanisławy – Jerzy. Już we wcześniejszych latach w renowację pomnika harcerskiego i dbanie o jego wygląd zaangażowana była cała rodzina Salamonów. To jedno z cichych i skromnych, ale jakże istotnych przedsięwzięć, zupełnie bez rozgłosu, a podyktowanych wyłącznie potrzebą serca i troską o to, żeby ocalić od zapomnienia nazwiska tych, którzy oddali swoje życie walcząc o wolną Polskę.

24 czerwca 2000 roku na zjeździe absolwentów Liceum Ogólnokształcącego w Bieczu w 50. rocznicę matury z inicjatywy pana Mariana Litwy i m.in. Stanisławy Salamon powołane zostało Stowarzyszenie „Wychowankowie Gimnazjum i Liceum Bieckiego”. Już w 2000 roku Stowarzyszenie podjęło inicjatywę ufundowania pomnika – nagrobka Wawrzyńca Mazura – założyciela i pierwszego dyrektora liceum. Grób przez lata znajdował się w opłakanym stanie, chociaż w miarę własnych możliwości opiekowali się nim najstarsi wychowankowie szkoły. Stanisława Salamon doskonale znała i ceniła Wawrzyńca Mazura. Uważała, że swoim życiem i działalnością zasłużył sobie, aby kolejne pokolenia bieczan o nim pamiętały. Była główną inicjatorką tego przedsięwzięcia. Koszty remontu zostały pokryte z darowizn 45 członków Stowarzyszenia, wychowanków dyrektora Mazura i absolwentów szkoły oraz dotacji Urzędu Gminy w Bieczu. Nagrobek został odnowiony w 2002 roku.

Stanisława Salamon należała również do Towarzystwa Przyjaciół Biecza i Ziemi Bieckiej. Uczestniczyła w jego działalności od 22 listopada 2001 roku. Głównymi celami Towarzystwa było współdziałanie z organami administracji państwowej i samorządowej w zakresie szerzenia wiedzy historycznej, opieki nad zabytkami i pomnikami przyrody oraz ochrony środowiska naturalnego. Aktywnie wspierała także wszelkie inicjatywy dotyczące renowacji i utrzymania swojej parafii.

Niezwykle ważnym aspektem w jej społecznej działalności była pamięć o zmarłych mieszkańcach naszego miasta, zarówno tych zasłużonych, jak i mniej znanych. Spędzała wiele godzin na cmentarzu komunalnym dbając o ich groby, a nawet o zupełnie opuszczone mogiły. Wywieszała wtedy kartkę na drzwiach swojego mieszkania z informacją dla bliskich: „Jestem na cmentarzu”. Zawsze pamiętała o kwiatach i zniczach, zamawiała również msze św. w intencji zmarłych, nie tylko z najbliższej rodziny. Przez wiele lat starała się, niestety bezskutecznie, o zainteresowanie się władz lokalnych remontem niezwykle cennego, ale popadającego w ruinę grobu znanej rzeźbiarskiej rodziny Wittigów. To zabytkowy pomnik, na którym znajduje się Anioł. Jest on popękany i ma naderwaną jedną stopę, a w dodatku jego usytuowanie przy stromym zboczu cmentarza grozi zawaleniem. Być może uda się w najbliższej przyszłości dokonać koniecznej renowacji, gdyż czas rzeczywiście nagli, tym bardziej, że nagrobek figuruje w spisie obiektów Gminnej Ewidencji Zabytków.

Stanisława Salamon była bardzo zżyta ze swoim rodzeństwem. Z troską opiekowała się  rodzicami, a zwłaszcza mamą, która dożyła sędziwego wieku. Posiadała wspaniałą, kochającą rodzinę: córkę Katarzynę, zięcia Janusza, wnuczki Aleksandrę i Karolinę, a później doczekała się też prawnuka i prawnuczki. Radykalne zmiany w jej życiu nastąpiły w 1986 roku, kiedy to po raz pierwszy wyjechała do swojej córki do Stanów Zjednoczonych. W kolejnych latach spędzała tam pół roku, a drugie półrocze w Polsce. Odbyła w sumie około 40 podróży samolotem za Ocean i z powrotem. W 2007 roku została obywatelką USA, a więc miała podwójne obywatelstwo. Kochała Polskę całym sercem i za nią tęskniła, ale pokochała również Amerykę. Przylatując do ojczyzny zawsze spotykała się z rodziną i przyjaciółmi, a także koleżankami i kolegami z lat szkolnych.

Lubiła pracować w swoim ogrodzie – najpierw mieszkając przy ulicy Grunwaldzkiej, później Węgierskiej w Bieczu, a także w Stanach Zjednoczonych. Uprawiała owoce i warzywa, pielęgnowała kwiaty. Kwitły one cały rok od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Wspaniale gotowała, „hurtowo” lepiła pierogi ruskie dla całej rodziny, przygotowywała przetwory na zimę, piekła ciasta, a jej specjalnością był tort orzechowy. Chętnie rozwiązywała krzyżówki, układała pasjanse, szyła i robiła na drutach, wykonywała świąteczne ozdoby. Niezwykle oczytana, doskonale znała historię, interesowała się bieżącą sytuacją polityczną kraju. Potrafiła długo na te tematy rozmawiać. Była skarbnicą wiedzy o przeszłości rodziny i jej losach w czasie II wojny światowej. Stworzyła również dla potomnych drzewo genealogiczne. Wnuczki chętnie słuchały opowieści babci i nagrywały jej wspomnienia, aby kiedyś przekazać je swoim dzieciom.

Stanisława Salamon to wielka patriotka. Celebrowała wszelkie polskie święta narodowe. Namawiała całą rodzinę do udziału w wyborach. Przede wszystkim jednak najważniejszy był dla niej drugi człowiek. Życzliwa, troszcząca się o innych, zawsze gotowa ofiarować komuś przemyślany i piękny prezent, wesprzeć finansowo, czy po prostu pomóc dobrą radą. Często zapominała o sobie myśląc o innych. Pogodna, nigdy na nic się nie skarżyła i nie narzekała, chociaż życie jej nie rozpieszczało. Miała silny charakter, gdyż z dnia na dzień potrafiła opanować wieloletni nałóg, jakim było palenie papierosów.

Dopóki pozwalało jej na to zdrowie, przylatywała do Polski  na dłuższy lub krótszy okres. Po raz ostatni była w Bieczu w 2019 roku. Postępujące problemy zdrowotne dały o sobie znać w ostatnich latach. Stanisława Salamon zmarła 15 lipca 2021 roku w wieku niespełna 90 lat w otoczeniu najbliższych w domu w Chicago. Jej ostatnie życzenie dotyczyło pochówku na polskiej ziemi, na bieckim cmentarzu, który był tak bliski jej sercu. To pragnienie zostało spełnione 4 października 2021 roku, kiedy to odbyły się jej uroczystości pogrzebowe.

G.A.

Zdjęcia i dokumenty z archiwum rodzinnego

P. Jadwigi Kwiatkowskiej (Salamon) i P. Katarzyny Kulczugi (Salamon)

Źródła: „Terra Biecensis” – marzec 2000

„Terra Biecensis” – wrzesień 2002

„Terra Biecensis” – Nr 2/43 – lato 2007

Skip to content